Zmieszała się i …

Łk 1, 26 – 29

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami».
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie”.

Anioł przyszedł do Maryi. Ona zmieszała się. Chyba wielu z nas zareagowałoby podobnie: zdumieniem, zaskoczeniem, zakłopotaniem, a może nawet niedowierzaniem. Bo czy może się coś takiego zdarzyć naprawdę? Samo pojawienie się anioła to już nieprawdopodobna niespodzianka, a jeszcze jego słowa… Nie dziwię się Maryi, że się zmieszała. Inne tłumaczenia podają: zatrwożyła się, przestraszyła się, przelękła się. Tak też mogło być. I co w tej sytuacji robi ta młoda dziewczyna, do której Bóg posyła samego anioła Gabriela? Mówi mu, że to pomyłka? Nie ten adres? Że to niemożliwe? Że nie jest godna? Że jest tylko zwykła galilejską dziewczyną?

A może powstrzymuje go, bo nie chce słuchać dalszego ciągu? Może protestuje? A może odchodzi, ucieka?

Nie, skądże! Maryja, pomimo swej młodości, reaguje bardzo dojrzale. Po prostu rozważa usłyszane słowa.

Zastanawiam się, jak ja bym się zachowała, gdyby do mnie przybył anioł…

Ale przecież Pan Bóg mówi nie tylko przez aniołów. Mówi poprzez swoje słowo, przez wydarzenia, przez innych ludzi. Jaka jest moja reakcja, kiedy jestem przekonana, że to jest Boża propozycja, zaproszenie, pytanie? Czy tak jak Maryja? Na pewno?

Ona jest doskonałym wzorem, jak się zachować, gdy przyjdzie Boży Posłaniec. Uczmy się od Niej!