Wielki Post – „czas upragniony”?

Czy rzeczywiście Wielki Post oznacza „czas upragniony”? (2 Kor 6,2)

W pierwszej chwili zdziwienie, że na progu Wielkiego Postu słyszę takie słowa. I pytam siebie, czy dla mnie ten okres jest upragnionym czasem? Boże Narodzenie, Wielkanoc, wakacje, w bliższej perspektywie sobota, niedziela – to tak, owszem. Ale Wielki Post? Czy tego pragnę? Chyba czegoś nie rozumiem. Ale skoro Kościół w Środę Popielcową mówi to do mnie słowami św. Pawła, trzeba się wybrać w wędrówkę za s(S)łowem.

Całe zdanie brzmi: „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.” Acha, już robi się jaśniej: to jest dzień (czas) zbawienia. A wcześniej: „W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą.” – tutaj jest odnośnik do Iz 49, 8: „Tak mówi Pan: «Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą.” Tam Bóg składa obietnicę, św. Paweł natomiast używa czasu przeszłego, mówi, że Bóg już przyszedł mi (nam) z pomocą, zbawienie już się dokonało – taka forma jest w Biblii Tysiąclecia.

Pięknie to wyraża Septuaginta: „Tak mówi Pan: W stosownym czasie wysłuchałem cię, w dniu wybawienia przybiegłem ci na pomoc;”

A w Biblii Paulistów u Izajasza jest czas teraźniejszy: „Tak mówi Pan: W czasie zmiłowania odpowiadam tobie, w dniu zbawienia przychodzę ci z pomocą.” Ten czas zbawienia to nie tylko przeszłość (odkupienie nas przez Jezusa) i przyszłość (zbawienie wieczne), to również teraźniejszość. Teraz mój Bóg przychodzi mi na pomoc. Teraz wybawia mnie z moich grzechów.

Teraz jest czas stosowny, pomyślny, czas zmiłowania, czas łaski – CZAS UPRAGNIONY.