Rekolekcje ignacjańskie 2014

REKOLEKCJE IGNACJAŃSKIE W ŻYCIU CODZIENNYM „NAZWAŁEM WAS PRZYJACIÓŁMI” 2014 R.
Pragnę podziękować Panu Bogu za rekolekcje i za wszystko, co przez ten czas zdziałał we mnie i dla mnie. A zebrało się tego trochę 😉
Po pierwsze otworzyłam drzwi swego serca dla Ducha Świętego tak na oścież, bo do tej pory – mam wrażenie – mimo modlitwy i wołania o Niego, otwierałam się tak ostrożnie, tylko uchylałam drzwi. Wydaje mi się, że prosiłam tylko rozumem. A teraz codziennie wołam całym sercem, żeby Duch Święty przyszedł i wypełnił mnie bez reszty, żeby ogarnął każdy zakamarek mego serca i mego życia. I On zgodnie z obietnicą przychodzi i działa. I zaskakuje mnie zmianami, których we mnie dokonuje. Stałam się bardziej pogodna, radosna, wciąż mi się chce śmiać i wnosić radość w każde spotkanie z drugim człowiekiem. Więcej nawet: daje pragnienie wychodzenia do osób, z którymi kontakty się rozluźniły, do osób, na których inicjatywę ja czekałam… nawet miesiącami bezskutecznie. Do kilku odezwałam się i okazało się, że sprawiłam radość, więzi zostały na powrót nawiązane.
Pan Bóg dał mi też większą pewność siebie, przekonał o wartości, jaką posiadam jako dziecko Boże. Przestałam pognębiać siebie, kiedy coś mi nie wychodzi i wpędzać w przysłowiowe „dołki”. Każda zła myśl o mnie samej, odbija się ode mnie jak piłka: przychodzi, rejestruję fakt, że owszem, coś mi się nie udało, zrobiłam źle, ale … to nie powód, żeby uznać siebie za „bezwartościowy towar”, za „bubel”. Przecież Pan Jezus chce mieć we mnie przyjaciela, jestem dla Niego cenna.
Bardzo ważna jest też dla mnie wskazówka, żeby nie wchodzić w modlitwę „z marszu”, żeby się zatrzymać na chwilę i zdać sprawę, z Kim się mam spotkać. Teraz w ten sposób staram się zaczynać każdą modlitwę i to sprawia, że łatwiej się wyciszyć i mam mniej rozproszeń.
To nie wszystkie owoce tych rekolekcji, wszystkie trudno ogarnąć, bo w każdej medytacji Pan Bóg odkrywał jakąś prawdę o mnie i dawał wskazówki, co powinnam zrobić.
To był piękny czas. Dziękuję Panu Bogu. Dziękuję też o. Ryszardowi i pani Joannie, która towarzyszyła mi w tej drodze rekolekcyjnej.
Za wszystko Chwała Panu!