Potrzebne więzienie

Mk 1, 14

„Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą.”

Jan Chrzciciel został uwięziony, a wtedy Jezus rozpoczął swoją działalność. Dopiero wtedy. Czy to było konieczne? Pytanie, na które nie znamy odpowiedzi.

Ale we mnie zrodziła się refleksja: może też mam coś „uwięzić”, żeby Jezus mógł działać? Może moje wady, nawyki, przyzwyczajenia (niekoniecznie grzeszne)? A może plany, pragnienia, oczekiwania (zwłaszcza wobec innych)? Pomimo, że nie zawsze są złe, mogą być przeszkodą, żeby Jezus mógł działać w moim życiu. Trzymam się ich kurczowo, boję się wypuścić z rąk, oddać, bo… właściwie nawet nie wiem, z jakich powodów. Bo czuję się z tym bezpieczniej? Bo tak wygodnie? Bo się przyzwyczaiłam?

Jezus nic nie zrobi na siłę, szanuje moją wolność. Trzeba więc samej ”posłać do więzienia” wszystko, co może być Mu przeszkodą. On wtedy przyjdzie i będzie działał. I wtedy życie będzie piękne. 🙂