Początek

Mk 1, 1-5

Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki! Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając [przy tym] swe grzechy.”

Św. Marek rozpoczyna swoją Ewangelię od sceny Chrztu Pana Jezusa w Jordanie. I mówi, że to jest początek. Pierwsza moja refleksja: Teraz jest początek? Nie jest nim zwiastowanie? Nie jest początkiem Dobrej Nowiny zapowiedź z raju: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę”?

Wynika więc, że według Marka początkiem misji Jezusa i zarazem początkiem Dobrej Nowiny dla nas jest Chrzest Jezusa.

Ale, zaraz, zaraz… O Chrzcie Jezusa będzie dalej. Na razie Jan  chrzci mieszkańców Jerozolimy i całej judzkiej krainy. I nawołuje ich do przygotowania drogi Panu. Tak jak on jest posłańcem, który przygotowuje drogę Jezusowi, tak i my mamy przygotować drogę Panu. I tutaj pojawiła mi się druga refleksja: czy tylko Jezusowi mamy szykować drogę? To najprostsze skojarzenie, owszem, trzeba wyprostować swoje ścieżki, wyrównać, uporządkować – przez to pokazać Jezusowi, że mi zależy, żeby przyszedł, że Go zapraszam.

Jednak chyba może się zdarzyć i tak, że przez swoje nawrócenie, mogę przygotować (ułatwić) komuś innemu drogę do Boga? Może Pan Bóg zechce, aby moje nawrócenie było początkiem drogi innej osoby do Niego? I nawet mogę sobie  z tego nie zdawać sprawy – tak jak ludzie przyjmujący chrzest z rąk Jana, którzy chyba tylko chcieli oczyścić się ze swoich grzechów, a nie wiedzieli, że tym samym przygotowują drogę do swych serc samemu Mesjaszowi.

I jeszcze jedno: tych początków w życiu człowieka może być dużo. Za każdym razem, gdy wyznaję grzechy i otrzymuję rozgrzeszenie, otrzymuję też nowe życie – to jest zawsze początek nowego życia. Oby za każdym razem bardziej Bożego!