Niczego mi nie braknie

Ps 23, 1 – 6
Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza.
Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników;
namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity.
Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy.

To jeden z moich ulubionych psalmów. Lubię go w wersji oryginalnej, jak i w różnych “przeróbkach” na piosenki religijne.
Zastanawiam się jednak często, czy rzeczywiście te słowa są prawdziwe w moim życiu. Czy naprawdę nie czuję żadnych braków? Czy mam wszystko, co potrzebne do życia?
A może jednak ciągle odzywa się (cichutkim głosem) zazdrość, bo inni to mają …
Może za często narzekam, bo coś się nie udało, bo nie wyszło to, na co tak bardzo liczyłam, bo zawiedli inni ludzie albo ja sama ….?
Może zbyt mało we mnie ufności, że to Pan Bóg jest Pasterzem? – to On prowadzi (na pewno droga jest dobra) i On dba o wszystkie potrzeby (niczego niezbędnego nie zabraknie, a nawet będzie obfitość).
Obiecałeś, Panie, że zamieszkam w Twoim domu po najdłuższe czasy, pragnę więc iść za Tobą, podtrzymywana Twoją dobrocią i łaską.