Najpierw to, co ważniejsze

Mk 2, 3 – 5
„Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy».”

Przyszli do Jezusa z człowiekiem chorym, sparaliżowanym. Pragnęli jego uzdrowienia. Włożyli sporo wysiłku, żeby się dostać przed oblicze Jezusa. I nawet nic nie mówili, nie prosili – wszystko wydawało się oczywiste: człowiek jest chory, potrzebuje uleczenia.

Jezus to wszystko widzi, zauważa nawet ich wiarę w Jego moc, a jednak … nie dokonuje uzdrowienia, na razie (por. w. 11-12). Pilniejsze wydaje Mu się oczyszczenie chorego z grzechów. To jest ważniejsze. To jest najważniejsze!

A o co ja proszę przede wszystkim – dla siebie, dla bliskich? O zdrowie duszy czy ciała? Co jest dla mnie ważniejsze?