Koniecznie!

Łk 19, 1 – 4
Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A (był tam) pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.

Koniecznie chciał zobaczyć Jezusa – czy to nie piękne?
Zacheusz (celnik i bogaty) wspiął się na drzewo. Wyobrażacie sobie: człowiek stateczny, majętny, o pewnej pozycji włazi na drzewo? Nie przejmuje się tym, co ludzie o nim pomyślą, co będą mówili. Jemu tak bardzo zależało na ujrzeniu Jezusa, że wszystko inne przestało mieć znaczenie.

Zastanawiam się, czy ja chcę koniecznie spotkać się z Panem?
Czy mnie byłoby stać na coś takiego, jak zrobił Zacheusz?
Czy naprawdę szukam sposobności, by spotkać się z Jezusem?
A może jest wręcz przeciwnie?
Może mam możliwość spotykania Pana, a rezygnuję z błahych powodów?
Może potykam się o zwykłe, codzienne przeszkody i nawet nie próbuję zdobyć się na coś wielkiego (choćby wyglądało na głupie czy szalone)?

Jak wielkie jest moje pragnienie spotkania Jezusa?
Chcę Go spotkać czy chcę Go spotkać koniecznie?