Jan Paweł II o cierpieniu

Ten montaż przygotowałam na spotkanie Rodziny Radia Maryja w Świętej Wodzie w dniu 30 maja 2005 r. Program zaprezentowała młodzież z Gimnazjum im. Ks. Wacława Rabczyńskiego w Wasilkowie.

Świat, w którym żyjemy jest ogromny. Przez ten świat biegną tysiące dróg. Ale choćbyś przeszedł go wzdłuż i wszerz, nie znajdziesz ani jednej drogi bez krzyża. Dlatego pochylamy się dzisiaj nad tajemnicą Krzyża. W tej refleksji weźmy za przewodnika Ojca Świętego Jana Pawła II. Wsłuchajmy się w Jego słowa na temat znaczenia krzyża i cierpienia w życiu człowieka, które przy wielu różnych okazjach kierował do nas.

Bądź pozdrowiony, Krzyżu Chrystusa! Gdziekolwiek znajduje się twój znak, Chrystus daje świadectwo swojej Paschy: owego „przejścia ze śmierci do życia”. I daje świadectwo miłości, która jest mocą życia – miłości, która zwycięża śmierć. Bądź pozdrowiony, Krzyżu, gdziekolwiek się znajdujesz, w polach, przy drogach, na miejscach, gdzie ludzie cierpią i konają, na miejscach, gdzie pracują, kształcą się i tworzą. Na każdym miejscu, na piersi każdego człowieka, mężczyzny czy kobiety, chłopca czy dziewczyny i w każdym ludzkim sercu. Bądź pozdrowiony, Krzyżu Chrystusa! Katedra na Wawelu, 10 czerwca 1987 (III pielgrzymka do Polski)

Krzyż Chrystusa na Kalwarii wyrasta na drodze tego przedziwnego udzielania się Boga człowiekowi, w którym równocześnie zawiera się skierowane do tego człowieka wezwanie, aby – oddając Bogu siebie, a w sobie cały widzialny świat – uczestniczył w Bożym życiu, aby stawał się jako Jego syn przybrany uczestnikiem tej prawdy i miłości, która jest w Bogu i która jest z Boga. I właśnie na tej drodze odwiecznego wybrania człowieka do godności syna Bożego przybrania wyrasta w dziejach krzyż Chrystusa, Jednorodzonego Syna, który jako „Bóg z Boga i światłość ze światłości” przyszedł dać ostateczne świadectwo przedziwnego Przymierza Boga z ludzkością, Boga z człowiekiem, z każdym człowiekiem. Jest to przymierze tak stare jak człowiek, sięgające samej tajemnicy stworzenia – przymierze zawierane potem wielokrotnie z jednym wybranym ludem – jest to równocześnie, tu, na Kalwarii, Przymierze Nowe i ostateczne, nie ograniczone do jednego ludu, do Izraela, otwarte na wszystkich i na każdego. Encyklika „Dives In Misericordia” 1980

Wydarzenie Golgoty jest faktem historycznym. Jednakże fakt ten nie jest ograniczony w czasie i miejscu. Sięga on w przeszłość aż do początku i otwiera przyszłość aż do końca dziejów. Ogarnia wszystkie miejsca i czasy, ogarnia wszystkich ludzi. Chrystus jest oczekiwaniem i jest zarazem wypełnieniem. „Nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” . Aby człowiek uwierzył, że jest zbawiony przez Boga, musi zatrzymać się pod krzyżem Chrystusa. Musi z kolei w niedzielę po szabacie stanąć wobec pustego grobu i usłyszeć, tak jak owe niewiasty: „Nie Go tu, bo zmartwychwstał”. Między krzyżem a zmartwychwstaniem zawarta jest pewność, że Bóg zbawia człowieka, że go zbawia przez Chrystusa, przez Jego krzyż i zmartwychwstanie. „Przekroczyć próg nadziei” 1994

Poprzez wszystkie pokolenia ludzkie trwać będzie ten krzyż nie odstępując od Chrystusa. Stanie się Jego pamiątką i jego znakiem. Stanie się odpowiedzią na pytania stawiane Bogu przez człowieka – i pozostanie tajemnicą. Kościół otoczy go ciałem swej żywej wspólnoty, otoczy go wiarą ludzi, ich nadzieją miłością. Kościół będzie niósł z Chrystusem krzyż przez pokolenia. Będzie świadczył o nim. Będzie z niego czerpał życie. Będzie z krzyża rósł owym tajemniczym wzrostem ducha, jaki w krzyżu ma swój początek. Anioł Pański, 30 marca 1980

Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że dotarła już Dobra Nowina o zbawieniu człowieka przez miłość, tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że rozpoczęła się ewangelizacja. Od Krzyża Pańskiego rozpoczął się nowy czas w dziejach człowieka. Jest to czas łaski i czas zbawienia. Poprzez Krzyż człowiek zobaczył na nowo perspektywę swojego losu, swego na ziemi bytowania. Zobaczył, jak bardzo go umiłował Bóg. Zobaczył i stale widzi w świetle wiary, jak wielka jest jego własna wartość. Nauczył się człowiek swoją godność mierzyć miarą tej ofiary, jaką dla jego zbawienia złożył Bóg ze swojego Syna. Homilia podczas Mszy św. w Sanktuarium Krzyża Świętego w Nowej Hucie, 9 czerwca 1979 (I pielgrzymka do Polski)

Krzyż jest głównym symbolem chrześcijaństwa. Wszędzie tam, gdzie Ewangelia zapuściła swoje korzenie, krzyż wskazuje na obecność chrześcijan. W kościołach i w domach, w szpitalach, w szkołach, na cmentarzach krzyż stał się wyraźnym znakiem kultury, która z orędzia Chrystusa czerpie prawdę i wolność, ufność i nadzieję. Kościół przedstawia światu krzyż jako „drzewo życia”, które pozwala poznać ostateczny i pełny sens istnienia każdego pojedynczego człowieka i całej historii ludzkiej. Odkąd Jezus uczynił zeń narzędzie powszechnego zbawienia, krzyż nie oznacza już przekleństwa, lecz przeciwnie – błogosławieństwo. Człowiekowi opanowanemu i dręczonemu przez grzech objawia on, że: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał Zycie wieczne” (J 3,16). Jednym słowem krzyż jest najwznioślejszym symbolem miłości. Anioł Pański, 15 września 2002

Stoi przed nami krzyż jako wymowny symbol miłości Boga do ludzkości. Zarazem w liturgii rozbrzmiewa wołanie konającego Odkupiciela: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” Ten okrzyk cierpienia staje się bardzo często naszym wołaniem w różnych bolesnych sytuacjach życiowych, które mogą nas głęboko zasmucać, budzić niepokój i poczucie zagrożenia. W chwilach samotności i zagubienia, nierzadkich w życiu człowieka, z serca wierzącego wyrywa się czasem wołanie: Bóg mnie opuścił! Jednakże męka Chrystusa i Jego wyniesienie do chwały na drzewie krzyża dają nam inny klucz do odczytywania takich doświadczeń. Na Golgocie Ojciec nie opuszcza Jednorodzonego Syna w szczytowym momencie Jego ofiary, ale przeciwnie – wypełnia ostatecznie zamysł zbawienia całej ludzkości. W Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu zostaje nam objawione, że w ludzkim życiu to nie śmierć ma ostatnie słowo, ale zwycięstwo Boga nad śmiercią. Boża miłość w pełni objawiona w tajemnicy paschalnej, zwycięża śmierć i jej przyczynę – grzech. Człowiekowi, który nierzadko nie potrafi odróżnić dobra od zła, Ukrzyżowany wskazuje jedyną drogę nadającą sens ludzkiemu życiu. Jest to droga całkowitego poddania się woli Bożej i wielkodusznego daru z siebie składanego braciom. Audiencja generalna, 19 kwietnia 2000

W śmierci Jezusa dochodzi do konfrontacji pozornego tryumfu zła i ostatecznego zwycięstwa dobra; jest to najmroczniejsza chwila dziejów, a zarazem objawienie Bożej chwały; przełom i jednocześnie ośrodek przyciągania i przemiany wszechświata. Krzyż Chrystusa jest dla wierzących ikoną nadziei, ponieważ to na nim wypełnił się zbawczy plan Bożej miłości. Anioł Pański, 19 września 2004

Odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia „udzielił Bóg człowiekowi w Krzyżu Jezusa Chrystusa”. Cierpienie, skutek grzechu pierwotnego, zyskuje tu nowy sens: staje się udziałem w zbawczym dziele Jezusa Chrystusa. Przez swoje cierpienie na krzyżu Chrystus zwyciężył zło i nas też uzdolnił do pokonania go. Nasze cierpienia nabierają znaczenia i wartości, gdy są zjednoczone z Jego cierpieniem. Jako Bóg i człowiek Chrystus wziął na siebie cierpienia ludzkości, w Nim zatem także ludzkie cierpienie zyskuje odkupieńczy sens. Przez to zjednoczenie człowieczeństwa z Bóstwem cierpienie rodzi dobro i zwycięża zło. Orędzie Ojca Świętego na X Światowy Dzień Chorego 2002

Przez Chrystusa i w Chrystusie więc rozświetlana jest tajemnica cierpienia i śmierci, która poza Jego Ewangelią przygniata nas. Kto w wierze otwiera się na to światło, znajduje pociechę we własnym cierpieniu i staje się zdolny nieść ulgę w cierpieniu drugiemu człowiekowi. Istnieje bowiem bezpośredni związek między zdolnością do znoszenia cierpienia i zdolnością do niesienia pomocy cierpiącemu. Codzienne doświadczenie uczy nas, że osoby bardziej wrażliwe na ból drugiego człowieka i bardziej poświęcające się, by koić ból innych, są również bardziej gotowe pogodzić się – z pomocą Bożą – z własnym cierpieniem. Przemówienie do uczestników konferencji Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia 12 listopada 2004

Cierpienie i choroba są wpisane w tajemnicę życia człowieka na ziemi. Z pewnością należy walczyć z chorobą, bo przecież zdrowie jest darem Bożym. Ale ważne jest też, aby umieć odczytać zamysł Boży, kiedy cierpienie puka do naszych drzwi. „Kluczem” do jego odczytania jest Krzyż Chrystusa. Wcielone Słowo wyszło naprzeciw naszym słabościom, biorąc je na swoje barki w tajemnicy krzyża. Od tamtej chwili istnieje możliwość nadania sensu każdemu cierpieniu, dzięki czemu jest ono szczególnie cenne. Od dwóch tysięcy lat, od dnia Męki Chrystusa, krzyż jaśnieje jako najpełniejsze objawienie miłości Boga do nas. Kto potrafi przyjąć go we własnym życiu, doświadcza, że cierpienie, rozjaśnione światłem wiary, staje się źródłem nadziei i zbawienia. 2000

Próby zawsze nas spotykają. Nie jest to niczym niezwykłym. To należy do życia wiary. Czasem próby są łagodne, czasem bardzo trudne, a nawet dramatyczne. W próbie możemy się czuć osamotnieni, ale łaska Boża, łaska zwycięskiej wiary, nigdy nas nie opuszcza. Dlatego każdą próbę, choćby najstraszniejszą, możemy przejść zwycięsko. Boża miłość nie nakłada na nas ciężarów, których nie moglibyśmy unieść, ani nie stawia nam wymagań, którym nie moglibyśmy sprostać. Jeśli wzywa, przychodzi z konieczną pomocą. „Wstańcie, chodźmy!” 2004

Ukrzyżowany Chrystus jest dowodem solidarności Boga z cierpiącym człowiekiem. Bóg staje po stronie człowieka. Staje w sposób radykalny. „Uniżył samego siebie przyjmując postać sługi, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej”. Wszystko jest w tym zawarte. Wszystkie indywidualne cierpienia i wszystkie cierpienia zbiorowe, zarówno te, które zostały spowodowane działaniem sił natury, jak też i te, które wywołała wolna wola ludzka: i wojny, i gułagi, i holocausty. „Przekroczyć próg nadziei” 1994

Bóg jest zawsze po stronie cierpiących. Jego wszechmoc objawia się właśnie w tym, że dobrowolnie przyjął cierpienie. Mógł nie przyjąć. Mógł okazać swoją wszechmoc nawet w momencie ukrzyżowania. Przecież Mu to proponowano: „Zstąp z krzyża a uwierzymy Ci”. Nie przyjął tej propozycji. To, że pozostał do końca na krzyżu, właśnie to pozostało w dziejach człowieka jako najsilniejszy argument. Gdyby zabrakło tego konania na krzyżu, prawda, że Bóg jest Miłością, zawisłaby w jakiejś próżni. „Przekroczyć próg nadziei” 1994

Bardzo wielu ludzi na świecie przeżywa dramatyczne cierpienia. Każdy lud, każdy naród dźwiga na swoich barkach ból i brzemię trudu. Krzyżowi pełny sens nadaje to, że jest niesiony za Jezusem, nie w poczuciu dręczącego osamotnienia lub buntu, ecz ze świadomością wspierającej i ożywiającej obecności Jezusa. Bolesna droga Jezusa, droga krzyżowa, powinna być dla nas cennym wezwaniem do uznania wartości naszego codziennego cierpienia; nauką, że cierpienia nie trzeba unikać. Winna ona raczej usposabiać nas do ofiarowania go „Temu, który nas umiłował” w świadomości, że w ten sposób budujemy nową cywilizację miłości i współpracujemy w Boskim planie zbawienia. Anioł Pański, 5 marca 1989

Każde ludzkie cierpienie, każdy ból, każda słabość kryje w sobie obietnicę wyzwolenia, obietnicę radości. Odnosi się to do każdego cierpienia wywołanego przez zło. Odnosi się także do ogromnego zła społecznego i politycznego, jakie wstrząsa współczesnym światem i rozdziera go – całe to cierpienie jest w świecie również po to, żeby wyzwolić w nas miłość, ów hojny i bezinteresowny dar z własnego „ja” na rzecz tych, których dotyka cierpienie. W miłości, która ma swoje źródło w Sercu Chrystusa, jest nadzieja na przyszłość świata. Chrystus jest Odkupicielem świata: „a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie”. „Pamięć i tożsamość” 2005 r.

Nauka krzyża, która jest głupstwem dla świata, dla nas jest mocą Bożą. Rozumieli to dobrze mieszkańcy Podhala. I kiedy kończył się wiek XIX, a rozpoczynał się współczesny, ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Umiłowani Bracia i siostry, nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku. I ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda – „W górę serca!” Trzeba, aby cała Polska, od Bałtyku, aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda – „W górę serca!” Msza św. w Zakopanem, 6 czerwca 1997

Zakończyć pragniemy życzeniami Ojca Świętego do chorych, wypowiedzianymi w Katedrze Chrystusa Króla w Katowicach, 20 czerwca 1983 (podczas II pielgrzymki do Polski). Dedykujemy je nam wszystkim, ponieważ każdy dźwiga jakiś krzyż, przeżywa cierpienia, zmaga się z bólem.

Cierpienie na to jest dane człowiekowi, ażeby Bóg szczególnie mógł w życiu ludzkim zwyciężyć. On sam, ten Bóg, który stał się człowiekiem i umarł na krzyżu, i zwyciężył przez krzyż, zwycięża również przez każdy ludzki krzyż. Ja wam życzę, ażeby w życiu każdego z was zwyciężył Chrystus – ukrzyżowany Bóg. I życzę wam również, ażeby za cenę waszego cierpienia, Bóg zwyciężał w innych, bo my wszyscy jesteśmy połączeni tajemnicą świętych obcowania. Modlitwa i ofiara jednych służy innym. I dlatego wasze cierpienie nie jest tylko cierpieniem, ale jest także apostolstwem. Apostolstwo pomaga zwyciężać Bogu w ludziach, w świecie. Życzę wam, ażeby wasze cierpienie było takim apostolstwem, ażeby Bóg zwyciężał w was i przez was.