Gorliwość, która zabija

Dz 9, 1-2
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł.

Szaweł w swojej gorliwości niszczył wszystkich, którzy myśleli inaczej. Wyznawców Jezusa uważał za sektę, za tych, którzy źle czczą Boga, za tych, którzy stanowią niebezpieczeństwo dla prawdziwej wiary. Zabijał więc ich.
Sam przejawiał inicjatywę, sam szukał sposobów, aby ich wszystkich zniszczyć, aby zlikwidować w zarodku to, co – według niego – było złe.

Czy ja czasem nie postępuję podobnie?
Nie posuwam się wprawdzie do zabijania w sensie fizycznym, ale czy nie niszczę duchowo, moralnie tych, którzy myślą inaczej?
Czy nie niszczę ich swoim słowem osądzania, potępienia?
Czy nie krzywdzę ich swoją niechęcią, przekreśleniem tego, co w nich jest dobre?

Muszę się mocno zastanowić, czy nie postępuję jak Szaweł. Muszę się zastanowić, czy moja gorliwość nie zabija.