Dokąd uciekasz?

Jon 1, 1 – 3
Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy – wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana.

Ja też często uciekam. Wprawdzie nie wyprawiam się przez morze, ale podobnie jak Jonasz chciałabym się skryć przed Panem. Powód też jest podobny. Kiedy “słyszę” głos Pana, wzywający mnie do czegoś, czego nie chcę podjąć albo się boję – wtedy najchętniej schowałabym się w mysią dziurę. Tak jakbym zapomniała, że Bóg jest wszędzie. Jeśli On do czegoś człowieka wzywa, to znaczy, że potrzebuje właśnie jego, dokładnie w tej chwili i do tej określonej jasno misji. Bóg też odpowiednio wyposaża swojego posłańca i jest obok, by go wspierać.

To wszystko wiem. Czy nadal będę uciekać?