Chwal Boga!

Dz 3, 8 – 9
Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga.

Uzdrowiony człowiek na wszelkie sposoby chce okazać swoją radość – chodzi, skacze, tańczy, śpiewa …
Czy ja potrafię po swoim uzdrowieniu, uwolnieniu z grzechów w sakramencie pokuty tak chwalić Boga?
Czy rzeczywiście z tego się cieszę?
Czy z mojej postawy, z wyglądu, z zachowania w momencie odchodzenia od konfesjonału inni mogą wywnioskować, że stało się coś wielkiego, wspaniałego?

A może traktuję to jako coś normalnego – przecież przychodzę po rozgrzeszenie, więc to oczywiste, że je otrzymam, że mi się należy?
Może nie uświadamiam sobie, że to jest ogromna łaska?
Może zapominam, że za moje grzechy umarł Boży Syn na krzyżu?

Tak się przyzwyczaiłam do tego, że Pan Bóg zawsze mi odpuszcza grzechy, iż chyba gdzieś zanikło moje zdumienie tym faktem. I moja wdzięczność też jest powierzchowna, taka “byle jaka”. Nie potrafię tak, jak bohater tego opowiadania, chwalić Boga. On wyrażał swoje dziękczynienie na oczach innych, na oczach całego ludu. To było bardzo wyraźne świadectwo, ale również zachęta, by oni też włączyli się w uwielbienie.

Postaram się. Postaram się chwalić Boga za wszystko, co mi czyni.