Chodzić po ziemi jak po świątyni

Ten montaż przygotowałam na spotkanie Rodziny Radia Maryja w Świętej Wodzie 23.07.2007 r.

Świat został stworzony przez Boga i na Jego chwałę. Jest więc Bożą świątynią, a każdy byt: słońce, ziemia, ogień, woda, wilk, baranek, gołąb i motyl są jej wystrojem. W prezbiterium tej świątyni stoi człowiek, najwspanialsze ze wszystkich stworzeń, kapłan świata. Świadomy swej wielkości powinien razem z całym stworzeniem śpiewać Bogu chwałę. Ale obecnie bardziej niż kiedykolwiek człowiek czuje się królem stworzenia. Nie tylko zaniedbuje oddawanie czci Bogu, ale podnosi rękę na piękno i czystość Jego świątyni. Zapomina, że ziemia została mu podarowana przez Boga i powinien, chodząc po niej, traktować ją jak miejsce święte.
Tytuł i wstęp zaczerpnięte z książek Sergiusza Riabinina: „Chodzić po ziemi jak po świątyni” oraz „Prowadź, święty Franciszku”

Różnymi drogami wędrowałeś w życiu.
Różnymi drogami jeszcze powędrujesz.
Bo życie to nieustanne wędrowanie.
Tysiące dróg. Wszystkie są ważne, najważniejsze w danej chwili.
Tysiące dróg. Tysiące możliwości. Tysiące alternatyw.
A wybór należy do ciebie.
Świat proponuje ci wygodne, szerokie autostrady.
Chrystus proponuje ci drogę krzyża, drogę miłości.
Tamte drogi mogą zapewnić ci wygodną, w miarę bezpieczną doczesność.
Chrystusowa droga może zapewnić ci szczęśliwą wieczność.
Wybór należy do ciebie.
Chodzi przecież o ciebie i twoje życie.
Chodzi przecież o twoją doczesność.
Chodzi przecież o twoją wieczność.
Ks. Wacław Buryła „W objęciach Miłości”

Człowiek zastanawia się, czy można te dwie drogi połączyć. Czy można, poruszając się wygodną, nowoczesną autostradą, jednocześnie iść drogą miłości, drogą krzyża?
Odpowiedź na to pytanie przynosi nam opublikowany 19 czerwca w Watykanie dokument „Wskazania w duszpasterstwie drogi”. Jego myśl przewodnia brzmi: „Dla wierzącego również droga – szosa, autostrada, ulica – jest miejscem dorastania do do świętości.”

Dokument ten zajmuje się czterema zagadnieniami, które łączy „ulica, która nie jest jedynie miejscem poruszania się, lecz staje się także miejscem życia”. Te zagadnienia to: prowadzenie pojazdu (samochodu osobowego, ciężarówki, motocykla czy roweru), prostytucja, tzw. dzieci ulicy i bezdomni.
Dokument watykański przypomina o towarzyszących ruchowi kołowemu zjawiskach takich, jak hałas, zanieczyszczenie atmosferyczne i zużycie paliw oraz zachęca do „unikania korzystania z samochodu bez potrzeby”, choć jednocześnie przyznaje, że pojazd mechaniczny ma swoje dobre strony, służy bowiem wolności człowieka, niesieniu pomocy potrzebującym i łączy ludzi. „Ułatwia odkrywanie piękna stworzenia, dowodu bezgranicznej miłości Boga do nas” – czytamy w dokumencie. Podróżujący może w czasie jazdy „kontemplować świadectwa pobożności, znajdujące się przy drodze czy w pobliżu torów kolejowych: kościoły, dzwonnice, kaplice, kolumny, krzyże, figury i cele pielgrzymek”. Przypominając, że to Chrystus jest Drogą, autorzy dokumentu piszą: „Kto zna Chrystusa, ten zachowuje ostrożność na drodze. Nie myśli jedynie o sobie i o tym, aby jak najszybciej dotrzeć do celu. Widzi osoby, które towarzyszą mu na drodze, każda ze swym własnym życiem, z pragnieniem dotarcia do celu, i z własnymi problemami. Widzi w nich braci i siostry, dzieci Boże, oto postawa, która wyróżnia chrześcijańskiego kierowcę”.

Stosunkowo wiele miejsca poświęcono „psychologii kierowcy”, w tym patologii, jaką jest „ubóstwianie” własnego samochodu. Mowa jest także o zaniku instynktu panowania nie tylko nad pojazdem, ale nad drogą i innymi jej użytkownikami, co prowadzi do takich zachowań, jak „nieuprzejmość, obraźliwe gesty, obelgi, przekleństwa, utrata poczucia odpowiedzialności, rozmyślne łamanie przepisów kodeksu drogowego”. „Prowadzenie samochodu sprawia, że dochodzą do głosu podświadome skłonności, które zwykle, gdy nie jest się na drodze, udaje się kontrolować. Za kierownicą natomiast niezrównoważenia te ujawniają się, prowadząc do regresu i prymitywnych form zachowania” – podkreśla instrukcja. Tymczasem, czytamy w dokumencie, prowadzenie pojazdu polega na samokontroli i ma wymiar moralny. Kierowcę, który może spowodować wypadek, pociągając za sobą śmierć lub kalectwo osób oraz uszkodzenie mienia, obowiązują zatem dwa przykazania – piąte: nie zabijaj i siódme: nie kradnij. A także to, o czym Katechizm Kościoła Katolickiego mówi w punkcie 2290: „Ci, którzy w stanie nietrzeźwym lub na skutek nadmiernego upodobania do prędkości zagrażają bezpieczeństwu drugiego człowieka i swemu własnemu – na drogach, na morzu lub w powietrzu – ponoszą poważną winę”. Naganne jest również używanie w czasie jazdy telefonu komórkowego. Przypomina się o nakazie przeżegnania się przed podróżą i zaleca odmawianie np. różańca wraz z pasażerami.

Rozdział poświęcony prowadzeniu pojazdów zamyka
„DEKALOG KIEROWCY”:
I. Nie zabijaj.
II. Niech droga będzie dla ciebie narzędziem jednoczącym osoby, a nie śmiertelnym niebezpieczeństwem.
III. Niech uprzejmość, poprawność i ostrożność pomogą ci wyjść z nieprzewidzianych sytuacji.
IV. Okazuj miłosierdzie i pomagaj bliźniemu w potrzebie, szczególnie, gdy jest ofiarą wypadku drogowego.
V. Niech samochód nie będzie dla ciebie przejawem władzy, panowania i okazją do grzechu.
VI. Z miłością przekonuj młodych i nie tylko młodych do tego, aby nie zasiadali za kierownicą, gdy nie są w stanie.
VII. Wspieraj rodziny ofiar wypadków drogowych.
VIII. Doprowadź do spotkania ofiary i agresora we właściwym momencie, ażeby mogli przeżyć wyzwalające doświadczenie przebaczenia.
IX. Na drodze chroń słabszego.
X. Poczuwaj się do odpowiedzialności za innych.

W dokumencie przypomina się, że ostrzeganie przed niebezpieczeństwami związanymi z ruchem drogowym, należy do misji Kościoła. Nie pomniejsza on odpowiedzialności za wypadki także pieszych, a za szczególnie ryzykowne uważa wyścigi samochodowe, w tym także legalne. Podkreśla, że zdecydowana większość wypadków drogowych jest rezultatem lekkomyślności, „jeśli nie wręcz głupoty czy arogancji” kierowców i pieszych. Stąd potrzeba edukacji drogowej, także z udziałem Kościoła, który bierze na siebie „uwrażliwianie sumień” w tej dziedzinie. Odpowiedzialna jest za to rodzina, parafia, stowarzyszenia i ruchy kościelne, zwłaszcza przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Przypomina się o duszpasterstwie kierowców ciężarówek, osób prowadzących autobusy i autokary, maszynistów kolejowych, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach oraz pracowników stacji benzynowych i punktów żywienia.

Dokument ten zwraca naszą uwagę na moralny wymiar poruszania się po drogach. Dotyczy nas wszystkich: pieszych i zmotoryzowanych. Zadania, jakie nam stawia, nie są łatwe, bo wymagają odpowiedzialności, przewidywania skutków naszego postępowania i często zaparcia się siebie. Nie jesteśmy jednak na tej drodze sami. Bóg, wiedząc, jak jesteśmy słabi i podlegający różnorodnym pokusom, daje nam pomoc – niebieskich opiekunów: Aniołów Stróżów, św. Archanioła Rafała i szczególnie popularnego patrona podróżnych – świętego Krzysztofa.

Krzysztof pochodził prawdopodobnie z Azji Mniejszej, gdzie poniósł śmierć męczeńską około 250 r., podczas prześladowania chrześcijan za panowania cesarza Decjusza (249 – 251).
Istnieje o nim wiele legend. Jedna z najbardziej popularnych utrzymuje, że Krzysztof był olbrzymem pomagającym podróżnym przedostać się drugi na brzeg rzeki. Pewnej nocy usłyszał wołanie dziecka, proszącego o przeniesienie na drugą stronę. Będąc na środku rzeki Krzysztof poczuł ogromny ciężar. Zdziwiony zapytał: „Kim jesteś?”, w odpowiedzi usłyszał: „Dźwigasz na swych barkach cały świat, gdyż Ja jestem Chrystusem, któremu służysz w innych ludziach”. Pan Jezus przepowiedział mu wówczas śmierć męczeńską. Stąd imię Krzysztof (gr. Christoforos) oznacza – niosący Chrystusa, przy czym może tu chodzić zarówno o niesienie fizyczne, jak i przynoszenie Jego nauki innym ludziom.

Jak mówi inna średniowieczna legenda, nosił imię Reprobus, tzn. Odrażający, ze względu na niekształtną głowę. Pragnął służyć komuś najsilniejszemu na świecie. W swych poszukiwaniach trafił na dwór cesarza. Pewnego razu zauważył, że cesarz przeżegnał się, kiedy śpiewak wykonujący pieśń wymówił imię diabła. Krzysztof opuszcza dwór i wyrusza na poszukiwanie owego diabła. Przystaje do niego na służbę. Kiedy zauważył, że diabeł lęka się imienia Jezus, opuszcza go i postanawia odnaleźć Chrystusa. Spotyka pustelnika, który udziela, mu chrztu i doradza, że, aby najlepiej służyć Bogu, powinien spełniać dobre uczynki. Krzysztof osiedla się nad Jordanem, aby pielgrzymów zmierzających do Ziemi Świętej, przenosić na drugą stronę. Staje się gorliwym wyznawcą Chrystusa i prowadzi życie pełne umartwień. Wiele naucza, a swoją naukę potwierdza życiem i licznymi cudami.

Za swoją postawę zostaje wrzucony do ciemnicy, gdzie różnymi sposobami próbowano odwieść go od wiary. Poddano go też licznym torturom. Nałożono na głowę rozżarzony hełm. Gdy to nie poskutkowało, położono go na ławie rozgrzanej do czerwoności i polewano olejem. Ale on był nadal wierny Bogu i nie odniósł żadnych ran. Wybawiony cudownie opowiadał ludziom o Chrystusie, radząc, by uznali go za Boga. Cesarz rozkazał strzelać, lecz strzały zawisły w powietrzu, a jedna z nich ugodziła cesarza w oko. Krzysztof polecił, aby pomazano ranę jego krwią i oko zostało natychmiast uleczone. Po tym cudzie cesarz uwierzył w Chrystusa i został Jego wyznawcą.

Kult św. Krzysztofa był bardzo żywy, tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie chrześcijaństwa. W średniowieczu uważano go za obrońcę grodów i siedlisk ludzkich. Niemal od samego początku był on patronem wszelkich zawodów związanych z transportem i podróżami: przewoźników, przewodników oraz podróżnych, pielgrzymów, turystów, flisaków, marynarzy, tragarzy. W czasach współczesnych jest powszechnie czczony jako patron kierowców i podróżujących.

Prośmy Pana Boga za przyczyną św. Krzysztofa, abyśmy właściwie korzystali z dóbr, jakie nam powierzył, abyśmy umieli chodzić po ziemi jak po świątyni:

O Panie, daj mi pewną rękę, dobre oko, doskonałą uwagę, bym nie pozostawił za sobą płaczącego człowieka.
Ty jesteś Dawcą Życia – proszę Cię przeto, spraw bym nie stał się przyczyną śmierci tych, którym Ty dałeś życie.
Zachowaj, o Panie, wszystkich którzy będą mi towarzyszyć od jakichkolwiek nieszczęść i wypadków.
Naucz mnie, bym kierował pojazdem dla dobra drugich i umiał opanować pokusę przekraczania granicy bezpieczeństwa szybkości.
Spraw, aby piękno tego świata, który stworzyłeś, wraz z radością Twej łaski, mogły mi towarzyszyć na wszystkich drogach moich. Amen.