Bez niedostatku

Dz 4, 34 a
Nie było też wśród nich cierpiących niedostatku,…

Piękne, prawda? Nikt nie cierpi niedostatku, nikomu nie brakuje tego, co potrzebne do życia.
Tak było w pierwotnym Kościele, we wspólnotach wierzących.
A jak jest dzisiaj? Jak daleko odeszliśmy od takiego obrazu wspólnoty?

Można powiedzieć, że ode mnie niewiele zależy, że nie jestem winny nierównego podziału dóbr, że sam mam mało albo zgoła nic, że nie zdołam pomóc wszystkim, że są instytucje powołane do pomocy, … Można znaleźć jeszcze wiele tłumaczeń.

Bardziej po chrześcijańsku będzie chyba jednak, kiedy zastanowię się, czy w moim najbliższym otoczeniu nie ma kogoś potrzebującego. Wtedy może okazać się, że jednak tuż obok jest ktoś, komu jestem w stanie pomóc. Czasami wydaje się, że mogę ofiarować tak niewiele – a dla kogoś będzie to bardzo dużo, bo oprócz konkretnej pomocy (materialnej), poczuje, że nie jest sam, że są ludzie, na których może liczyć. Taka pewność może być nawet bardziej cenna niż ofiarowany dar.

Panie, proszę, otwórz moje oczy, abym dostrzegła potrzebujących i moje serce, abym chciała pomóc.